Przy zmiennym nawożeniu rozsiewacz nie realizuje jednej dawki dla całego pola. Mapa aplikacyjna decyduje, gdzie nawóz ograniczyć, a gdzie gleba wymaga większej ilości składnika. Adriana Kaczorowska / PTWP

Na 1250 ha przeznaczonych pod ziemniaki zmienne nawożenie miało przynieść około 340 tys. zł korzyści, czyli 270 zł/ha. Tyle że nie wszędzie nawozu wysiano mniej, a ciągnik musiał wyjechać w pole trzy razy zamiast jednego. Kacper Łata pokazuje, dlaczego rachunek rolnictwa precyzyjnego jest bardziej skomplikowany, niż sugeruje hasło oszczędności. (window.adsbyptwp = window.adsbyptwp || []).push(['targeting', { 'IDART': ['182535'] }]);

Warunki i strategia decydują o oszczędności

O zmiennym nawożeniu często mówi się przede wszystkim w kontekście ograniczenia zużycia nawozów. Kacper Łata, specjalista zajmujący się rolnictwem precyzyjnym, podczas spotkania zorganizowanego przez Syngentę w gospodarstwie SGGW w Oborach zwracał uwagę, że takie podejście jest zbyt dużym uproszczeniem. Na konkretnych przykładach z praktyki pokazał, że na części pola nawozu rzeczywiście można zastosować mniej, ale na innej trzeba wysiać go więcej. O wyniku ekonomicznym decyduje dopiero bilans całego pola, koszty dodatkowych przejazdów i przyjęta strategia nawożenia.

Kacper Łata podczas spotkania Syngenty w Oborach pokazywał na konkretnych przykładach, kiedy zmienne nawożenie może przynieść gospodarstwu realne oszczędności. fot. AKaczorowska – Zmienne nawożenie jest trochę niedoceniane, a trochę jest to temat spalony, bo często mówi się przede wszystkim o oszczędnościach. To nie do końca tak działa. Wszystko zależy od zasobności i zmienności pola oraz od strategii, jaką przyjmiemy – tłumaczył Kacper Łata. Podstawą jest więc wiedza, jaka część pola znajduje się w poszczególnych klasach zasobności: bardzo niskiej, niskiej, średniej, wysokiej i bardzo wysokiej. Dopiero wtedy można określić, gdzie dawkę ograniczyć, a gdzie jej zmniejszenie byłoby pozorną oszczędnością. Łata pokazywał to na przykładzie pól przeznaczonych pod ziemniaki. Na jednych dominowały strefy o średniej, wysokiej i bardzo wysokiej zasobności. Na innych w obrębie jednej działki występował pełny przekrój, od bardzo niskiej aż po bardzo wysokiej zasobność. Stosowanie jednej dawki dla całego pola oznaczałoby więc, że na części stref zasobności wysokiej nawożenie miało zostać ograniczone, a na innych, gdzie zasoby są niskie, dawkę zwiększono. Wyższa dawka na tych miejscach mogłaby prowadzić do nadwyzienia nawozowego, co jest szkodliwe dla roślin i środowiska.

Przy zmiennym nawożeniu kluczowe jest dobra klasifikacja zasobności i zastosowanie odpowiednich strategii. Zmienne nawożenie nie zawsze prowadzi do oszczędności, ale może przynieść korzyści, jeśli poprawnie zaimplementowane. Wymagane jest odpowiednie wyposażenie maszyn do nawożenia, takie jak rozsiewacze z funkcją nawożenia precyzyjnego, a także doświadczenie i wiedza specjalistów, którzy mogą wykorzystać najnowsze technologie do dobrej klasifikacji zasobności gleby.

Co to oznacza dla kupujących maszyny w Polsce

Kupując maszyny do nawożenia, polscy rolnicy i firmy budowlane powinni rozważyć zainwestowanie w technologie nawożenia precyzyjnego. Takie maszyny umożliwiają zastosowanie nawozów w odpowiednich dawkach i w odpowiednich miejscach, co prowadzi do oszczędności, jak również do zwiększenia produkcji. Proces decyzyjny powinien uwzględniać nie tylko koszty inwestycji, ale także potencjalne korzyści, które mogą wyniknąć z zastosowania takich technologii. Dzięki zmiennemu nawożeniu rolnik może oszczędzić na nawozach, jednocześnie zwiększając jakość i ilość produktów. To oznacza, że zainwestowanie w technologie nawożenia precyzyjnego może stanowić dobry zrównoważony wybór dla wszystkich, którzy chcą unowocześnić swoją działalność i zwiększyć efektywność.